Szukaj na tym blogu

Ładuję...

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Czary-mary na dziku TaDziku

Mam nowe wieści o naszym ulubieńcu i od razu, zgodnie z obietnicą, Wam donoszę! 
Wszystko dobrze. TaDziczek jest zdrowy, ma apetyt, wypija już jednorazowo 250 ml 
specjalnego kleiku. U mnie dawał radę tylko dwustu mililitrom.
Opiekun zmienił mu pokarm na mieszankę mleka koziego, śmietanki i ryżu. 
TaDzik wcina aż miło. Mieszka w domu, z ludźmi. 
Pytałam, czy jest brany na ręce. Jest! Domaga się tego, więc jest noszony i tulony. 
Kolega lub koleżanka przyjedzie do niego dopiero na początku lutego, czyli za ponad tydzień.

Może uda mi się skontaktować z ludźmi, którzy zaopiekowali się tym drugim dziczkiem...
Bardzo bym chciała poznać jego historię. 
Ale by było fajnie!
😍
Wyraziłam żal, że Tadzik wciąż nie ma dziczego towarzystwa.
Pan raczej oddycha z ulgą, bo spytał mnie, czy wyobrażam sobie dwóch takich TaDzików w domu.
No, ciężko by było, ciężko!! Sami powiedzcie! 
🐖🐖

To już ostatni film z dziczkiem, którego dotąd nie publikowałam. 
Powiem Wam, że jest króciutki, ale ulubiony. Mój ulubiony. 
💖


To nie jest koniec TaDziczka kochanego Za Moimi Drzwiami.
Czeka nas jeszcze prawdziwa historia jego znalezienia. 
Taka z pierwszej ręki. Od Marka, Kasi i Natalki. 
Już dziś zapraszam. 

Czary-mary, kapitalne, co?
Tęsknie jakoś... 

PODPIS


niedziela, 22 stycznia 2017

Dzika Tadzika ostatnie chwile Za Moimi Drzwiami - film na YouTube (i nowa dostawa świnek)

Dla osób, które nie mają Facebooka (AniuM, to dla Twoich rodziców)
przygotowałam film przedstawiający kilka scenek 
dosłownie z ostatniego dnia pobytu malucha w naszym domu. 
Tylko pierwsza część - składanie transporterka 
(gdzieś po Polsce i świecie pogubiły się moje poprzednie)
 to wieczór dnia poprzedzającego wyjazd Tadzia. 
Planuję zebrać najlepsze obrazki, ale niczego obiecać nie mogę, bo, wiadomo... czas!



No dobrze, zdradzę Wam też już tajemnicę, że mam JESZCZE JEDEN FILM!
Niepublikowany dotychczas!
Bardzo go lubię, cieszę się na myśl, że go zobaczycie. :)
Będzie!!

PODPIS

Osoby śledzące mój profil na fejsie już te scenki widziały! Sio!!!


****
A jednak jeszcze temacik. 

Kochani, Za Moimi Drzwiami ma zaszczyt przedstawić nową "dostawę". ;)
To dwie ABSOLUTNIE PRZEŚLICZNE koteczki wyglądające jak... świnki morskie! 
Dziewczynki są brudne i przestraszone, ale Marta Jelewska-Krupa już je odrobaczyła i odpchliła. Odłowiła je w piwnicach blokowiska na Gaju. 
Takie urocze prosiaczki nie mogą tułać się po piwnicach! 
Sami powiedzcie!
Kotki ważą 1,2 i 1,5 kg, mają ok 2 - 2,5 mies. 
Są potulne jak owieczki, cuda po prostu.
Oczywiście pierwszeństwo w ich adopcji mają ci, którzy zdecydują się na obie. :)
Czy to nie wydaje się Wam podejrzane, że znowu mam Za Moimi Drzwiami świniowate??














Uwaga, świnki nie majo imion!!!

Jednym malutkim dziczkiem tak wiele ubyło...

Z Tadzikiem ciężko się rozstać nawet na blogu, a co dopiero w rzeczywistości! 
Pisałam już na fejsie, ale tutaj powtórzę, że jeśli tylko będą nowe wieści, zaraz o tym doniosę, tymczasem pozwólmy działać ludziom do tego powołanym oraz czasowi.
Liczę, że już lada dzień dojedzie do naszego TaDziczka kolega lub koleżanka spod Legnicy, 
a wtedy nasz pieszczoszek nie będzie już samotny. Mnie ta myśl grzeje.
Wiem, że trafił do najlepszego miejsca pod słońcem, pod najlepsze skrzydła i wiem, że jeszcze o nim usłyszymy!

Na koniec zachwyćmy się jeszcze raz tym absolutnym cudem natury na zdjęciach Alicji Bernej, której za całą sesję Tadzika bardzo dziękuję. Zazdroszczę kunsztu! Nareszcie możemy podziwiać każdy cudowny szczegół małego dziczka, który ukradł serce tak wielu osobom!

Uwielbiam to zdjęcie -  to dla mnie wspaniała pamiątka!








TaDzik był zapalonym czytelnikiem!





Tak wystawiony języczek to zdaje się norma u świnek

Dziki też ziewają! 

Dziki też bawią się w kocich tunelach! ;)

Nawet ta część u dziczka jest zachwycająca. Ogoneczek malutki,  uroczy i kręciołki umie wywijać w imponującym tempie!

Statywy fotograficzne to jest to, co dziki lubią najbardziej.

Pokochał mnie...



I ja jego pokochałam. 

Piękne zdjęcia! Dziękuję!

Wraz z Tadziczkiem zostawiłam w azylu jego ukochane legowisko z termoforem.
Ten pomysł spotkał się z wielką aprobatą osoby przyjmującej, jakoś więc mi lżej, że Tadzik ma ze sobą cząstkę naszego domu. Może już nawet wcale nie płacze za "matką"...

W domu taka pustka, jakby ubył wielki dzik, a nie takie maleństwo!
Najbardziej uaktywniła się Ptyśka, której przez ostatni czas wcale nie było słychać, a teraz tylko miau i miau - rozbrzmiewa w całym domu! Już zapomniałam, jaka potrafi być upierdliwa i jak wszędzie jej pełno! Zdaje się, Tadziu ukradł jej cały show!
Fika z Miką znowu muszą zadowolić się swoim towarzystwem, na szczęście kochajo się mocno.
Posprzątałam "obórkę" dziczka, czyli pokój, gdzie czekał, gdy musiał być odizolowany - pachnie tam siankiem, które mu kupiłam w zoologicznym... I tak to minął już jeden cały dzień bez Tadzika.

Dziękuję Wam pięknie za życzliwe dla mnie słowa pod poprzednim postem.
Dziś też patrzę już na całą tę sprawę spokojniej, dziękując losowi, że pozwolił mi przeżyć tak niezwykłą przygodę. Nigdy nie zapomnę Tadzika, tak wiele mnie nauczył, tak dużo mi dał!

PODPIS

Te zdjęcia to taka niespodzianka dla Was na pocieszenie po stracie.
Będzie coś jeszcze, a że niespodzianki należy dawkować, więc...
Spodziewajcie się!


piątek, 20 stycznia 2017

Pożegnanie TaDzika

TaDzik celebryta miał profesjonalną sesję zdjęciową!








Autorka zdjęć - Alicja Berny, również, tak jak wszyscy, uległa urokowi tego (teoretycznie) dzikiego malca, 
który jest całkiem oswojony. 


Nie wiem, czy teraz mam wylać łyżkę dziegciu do tej słodyczy, jaką roztacza TaDzik,
czy zrobić to na końcu posta... To może miejmy to za sobą.
Dziś jest ten dzień, gdy to wypieszczone i wychuchane dziecko musi opuścić nasz dom.
Dom, który stał się jego domem.
Nie oszukujmy się. Będzie mu trudno. Jest przyzwyczajony do czegoś całkiem innego 
niż warunki azylu dla dzikich zwierząt.
Jednak to te drugie warunki są dla niego odpowiednie!
Rozpływacie się tu nade mną, nad moją wspaniałą opieką dla TaDzika, 
a ja myślę, że zrobiłam mu krzywdę. Tak, krzywdę.
Nie powinnam oswoić dzikiego zwierzęcia.
Rzuciłam się na to małe, a na początku bardzo chore, dziecko z całym oddaniem, 
traktując je jak pieska czy kotka, którym nie jest...
Teraz nie ma co rozrywać szat, ale gdybym była mądrzejsza i miała doświadczenie,
powinnam TaDzika nie dotykać, nie przemawiać do niego, 
trzymać go osobno, z dala od moich zwierząt. 
Wiem, to wydaje się okrutne, nie wiem, czy dałabym radę, 
ale okrutniejsze jest to, co on musi przejść teraz....
Zrozumcie mnie dobrze; w azylu będzie miał właściwe warunki, 
ogrzewany budynek i towarzystwo swojego gatunku, ale to dla niego zmiana o 180 stopni... Będzie wielki kwik. :(

To tyle tego dziegciu - na to, co powyżej, nic się już nie poradzi. Może na drugi raz będę mądrzejsza. A może nie dało się inaczej. 

***********

Teraz będzie miód. 

Dziś wyjeżdżamy, więc popatrzmy ostatni raz na ostatnią część historii dzika TaDzika Za Moimi Drzwiami.



Tadzik już wie, jak wyglądają dorosłe dziki - pokazałam mu!


Mały jest silny! Moja chluba! Natychmiast powalił na łopatki wielkiego odyńca!


Imponując Ptysi - to pewne! 


A potem


napoczął go


 i zostawił na pastwę... kota. :)


Historia TaDzika jest magiczna. To dzięki niej poznałam wielu miłych ludzi. 
Np. tę rodzinkę!
To oni uratowali TaDzikowi życie. 
Kasia, Marek i Natalka zaopiekowali się ledwo żywym malcem.
Teraz gościli Za Moimi Drzwiami!
To była bardzo miła wizyta. Natalka śmiała się w głos z wygłupów TaDzika, a ten popisywał się przed nią z radością beztroskiego dzieciaka. :)



Dzięki temu miłemu spotkaniu mam pamiątkę: 
oto pierwsze zdjęcia TaDzika - jeszcze w garażu u jego wybawców. 


Malutka Natalka patrzyła tak zachwycona na dziczka, że rośnie z pewnością kolejna zwierzolubka. :)



A malutki łobuziak, który niemal potroił swoją wagę na moim wikcie, 
dalej czarował nas swoimi wdziękami, przyćmiewającym nawet uroki Ptysi! 
Tylko mnie nie zlinczujcie, he, he. :)



Dzik grzeczny - dziś śpiący!
Dzik śpiący - dzik czarujący!



W najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że będę oglądać takie sceny w naszej kuchni!
Z drugiej strony, prawda jest taka, że zawsze o czymś takim marzyłam. 




TaDzik przyciągnął do mnie kolejne dobre osoby.
Beata, która hojnie wsparła Harrisonka (dziś Harris ma zabieg!), 
odwiedziła Tadzika wraz z siostrą Iwoną. 


Przy okazji załapały się na zdjęcia z małym, a to wielka gratka!


A on...
Co tu mówić!
Oczywiście termofor i to miękkie legowisko pojedzie z nim do azylu.
Najwyżej mnie tam wyśmieją. 






Malutki dziczek nauczył się wskakiwać na sofę, gdzie albo tulił się do mnie, 
albo spał w dziwnych, słodkich pozach. 

















Mieć rzęsy jak dzik! - marzenie.




Zastanawiają mnie te różowości u Tadziczka. Różowe raciczki? Różowa część noska? 
Czy to nie jest mieszanką ze świnią?


Spać na matce... Każde dziecko to uwielbia. Matka też jest w siódmym niebie. 


Je jak świnia, naprawdę! To powiedzenie nie jest pozbawione sensu.  Marcheweczka po ścianach i po całości!


Maluch wyzdrowiał, więc pokazałam mu ogród. 
W pierwszym dniu był przestraszony i łaził za mną jak pies, pochrumkując (to znaczy łaził jak piesek, 
a pochrumkiwał jak dzik!).




Celebrowaliśmy chwile razem...



W drugim dniu "spacerku" TaDzik był już zachwycony, mogąc ryć noskiem w prawdziwej glebie, 
a nie w dywanie. 




W domu ciągnęły się za mną trzy rzepy.
Gdzie ja - tam one! Czasem robiłam już wrrrrrr!!!


Ostatni seans filmowy z TaDzikiem na rękach był wczoraj.
Serce mi pęka na tę myśl...





Od dziś będziemy za nim tęsknić i słać modły do bogów, 
aby mały dzik zapomniał o nas, o naszym domu i o tym, czego się tu nauczył.


W podziękowaniu za opiekę nad małym dostałam od Ekostraży uroczy prezent!
Będzie mi przypominał o tych - niezwykłych absolutnie - dwóch tygodniach w naszym życiu.
TaDzik był pod prawną i finansową opieką Ekostraży,
a u pani Edyty spędził pierwszą dobę, zanim przybył do mnie.


Przesyłajmy dziś małemu dobre fluidy, dobre myśli, 
niech zmiana okaże się dla niego łatwa do przejścia 
i niech szybko odnajdzie się w nowym miejscu.

Bardzo proszę, oszczędźcie mi Waszych lęków. Sama jestem ich pełna.
Nie ma lepszego wyjścia dla TaDzika niż wyjazd do azylu.

Dziś jest dla nas trudny, bolesny dzień.
Z pewnością w całej Polsce, a co tam w Polsce,
na całym świecie słychać będzie pękające serca...
Trzymajcie kciuki.

Tadziku, kochamy cię.

PODPIS






WIĘCEJ FILMÓW JEST TU (KLIK)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...