piątek, 29 listopada 2013

Z Vitusiem przez dni

Dzień dobry! Piąteczek. :) 
Na świetny komiks zapraszam dziś do Maskotki TU (klik)
a jak już się pośmiejecie, to wróćcie się trochę wzruszyć. 
Historia brzydkiego kociątka w dniach. 

4.11.2013
4.11.2013
5.11.2013
6.11.2013

6.11.2013

7.11.2013
7.11.2013
7.11.2013
8.11.2013
8.11.2013
9.11.2013
9.11.2013

13.11.2013
13.11.2013
15.11.2013
15.11.2013
18.11.2013
18.11.2013
23.11.2013
23.11.2013

Niedługo kociaczki zaczną szaleć. Cudownie, że będziemy mogli to choć trochę, za sprawą zdjęć, podglądać. :)

Wczoraj domek znalazła Renetka. Bardzo pokochałam tę kocinkę. Znowu serce boli na rozstanie, które nastąpi w sobotę. Ech... Zamiast się cieszyć, wpadłam w kolejny dół. Co za listopad!

Martwię się. Z Zoyą jest wielki problem. Nie jest zainteresowana wspólnym życiem ani z człowiekiem, ani z innymi zwierzętami. Rufiego panicznie się boi, na koty furczy i syczy i nie pozwala się do siebie zbliżyć. Wychodzi spod łóżka tylko na jedzenie i bojkotuje wtedy wszelkie próby zbliżenia się do niej. Kuli się pod dotknięciem ręki i burczy ostrzegawczo. Zaraz chce uciekać. Szczęście, że nie jest agresywna. Tylko ostrzega. Próbuję znaleźć jej dom, nie wiem jednak, czy znajdzie się osoba, które zechce takiego kota. Cudowny byłby dom, gdzie mogłaby korzystać z dworu i gdzie ludzie daliby jej żyć swoim życiem. Ona potrzebuje dużo czasu, aby się przekonać, że człowiek jest fajny. Ech...

Rusza kolejna edycja akcji kartkowej na rzecz  Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie. Ja wyślę kartkę, może ktoś jeszcze?

Spokojnego dnia :)

PODPIS


77 komentarzy:

  1. Jakie cudne i zaraz smutne wieści...
    Mam jakiś sentyment do Zoyki i tak mi smutno gdy czytam te wieści...mam nadzieję, że znajdzie się dla niej odpowiedni dom i przekona się do ludzi...
    Kartkę wyślę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z powodu kartki. To dla nas tak mało, a dla nich tak wiele. Dziękuję

      I ja mam do Zoyki sentyment, bardzo bym chciała postąpić w stosunku do niej dobrze. Tylko co to znaczy?

      Usuń
  2. Zestawienie zdjęć Vitusia, dzień po dniu, rozłożyło mnie z rana na łopatki!!! 12, 13, 14, 15 no i 1, 2, 3, 4 tak bez końca mogłabym wymieniać! Wszystkie są rozbrajające! :))))

    Podejrzewam, że Zoykę to najlepiej byłoby wypuścić po sterylizacji, ale teraz to też kiepska pora, bo zima idzie a jak wiadomo to ciężki czas dla kotów wolno żyjących... Trzymać na siłę w domu też nie dobrze. Gosiu a może spróbuj zastawić jakoś dojście pod łózko? Może to jej pomoże, choć trochę, pokonać lęki?
    Cieszę się z domku dla Renetki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Najgorsza pora na wypuszczenie. Początek zimy. Mają być mrozy. Ona ma wprawdzie swój stryszek w działkowej budce, ale wiadomo, że bez kaloryferów...

      Renetka jest taka słodziutka! Trzymanie jej na rękach to rozkosz. :)

      Usuń
  3. Vituś rośnie, że aż miło popatrzeć :)
    Co do Zoyki - pomyślałam to samo, co Maskotka. Może znajdzie się dobre rozwiązanie w jej sprawie.
    Niech Renetce będzie dobrze w nowym domu :)
    Miłego dnia wszystkim, od niedzieli już grudzień :) Byle do wiosny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już grudzień... To nie do uwierzenia, Lidio. Nie cieszy mnie to, oj nie.

      Usuń
  4. wspaniałe zdjątka Aniu... zwłaszcza to z wyciągniętymi malusieńkimi łapkami
    ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te zdjęcia. Cieszę się, że mogę je oglądać, choć nastawiałam się na oglądanie tego na żywo... :( Absolutnie jednak nie marudzę!

      Usuń
  5. Są koty, których nie da się oswoić. Jej dom jest na działkach i tam pewnie czuje się najlepiej, mimo że bywa głodna i jest jej zimno. Moja przyjaciółka złapała na działkach w Balicach kocura, wykastrowała go, a po dwóch dniach niewdzięcznik uciekł przez okno (drugie piętro!). Opłakiwała go przez tydzień, dopóki nie pojawił się na tychże działkach, pokonując odległość w linii prostej 8 km! A po drodze była autostrada. Nikt nie wie jak mu się to udało i czym się kierował (podejrzewamy, że odgłosami z lotniska), a on zwyczajnie wrócił sobie do domu i przychodzi teraz tylko na wyżerkę, raz dziennie gdy Dagmara jedzie z jedzeniem na działkę.
    Ale pomny na swoją krzywdę, omija ją z daleka:D
    Są takie koty, które nad luksusy fotela przedkładają niczym nie skrępowaną wolność.
    Całusy:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Zoyi na tych działkach nie było najgorzej, miała swój domek na działce pewnego małżeństwa i oni ją dokarmiali. Kłopot w tym, że nie tym co trzeba. Czy można jednak wymagać tak wiele? Hmmm...

      Usuń
  6. Moj maly cudaczek, jak wspaniale sie rozwija, rosnie, nabywa nowe umiejetnosci. Te uszka takie malenkie, inne od brytyjskich. Nic, tylko calowac.
    A nie rozwazalas wypuszczenia Zojki z powrotem na dzialki? Tam zyla tyle czasu, moze wlasnie na dzialkach bedzie sie znow czula jak w domu. Wysterylizowana nie bedzie powolywala na swiat nowych kociat. Urodzila w koncu takie cudenko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozważałam i wciąż to rozważam od początku, Aniu... Uznałabym to za swoją wielką porażkę, gdybym ją wypuściła. Na razie ma jeszcze sporo czasu, aż jej zarośnie brzuszek po zabiegu. Może dom się znajdzie. Zrobimy niedługo wielką blogowo-fb akcję. :)

      Usuń
  7. Optymistyczne zdjęcia na początek dnia.
    Kartkę wyślę.
    Zoyka chyba powinna trafić do domu z ogrodem. Szkoda, że taka dzika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, Twoja piękna kartka wywoła uśmiech na każdym obliczu! Dziękuję :)

      Usuń
  8. Moje wnuki sa zachwycone Vitusiem i kazdego dnia czekaja na nowe zdjęcia.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak też czekam, tak jak Twoje wnuki, Halinko. :)

      Usuń
  9. Gosianko listopad to powinien byc miesiąc wyciszenia i konteplacji do tego sie wlaśnie nadaje , ale życie nie chce byc wyrozumiałe i najczęściej nie pozwala nam na taki luksus . Musimy sobie jakoś z tym radzić .Ja listopady znoszę coraz lepiej ,co oczywiście nie oznacza że jest to mój ulubiony miesiąc .
    Vituś mała perełka ,fajnie patrzeć jak rośnie :)
    Jeśli chodzi o Zoyke to przychylam się do opini powyżej ,też uważam ,że trzeba ją wypuścić na działki ,tylko przydało by się znaleść kogoś kto będzie ją obserwował ,jak sobie radzi i dokarmiał.

    Co do Myka ,to ja wychodziłam z tego założenia że skoro tam wlazł z własnej nieprzymuszonej woli i do tego w try miga ,to poradzi sobie z drogą powrotną i tak się stało ,trwało to tylko trochę dłużej.

    Listopad na szczęście się kończy, idą święta ,a to lepszy czas ,bo myśli sie o spotkaniu z bliskimi . Do tej akcji z kartkami też mam zamiar się przyłączyć ,mam tylko problem do kogo ją wysłać ,bo do wszystkich nie dam rady .
    Zyczę ci aby ten czas który przyjdzie był lepszym czasem :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochani, tu wdzieczny za reklame Komitet Robotkowy. Nie martwcie sie, ze nie do wszystkich. Zalozeniem akcji jest by wybrac sobie jednego ancymonka i jego ucieszyc. Jestesmy pewne, ze dzieki reklamie dla kazdego znajdzie sie dobre slowo.
      Buzka!

      Usuń
    2. Kaczko, jak tu trafiłaś? :)))
      Będę jeszcze przypominać o tej akcji cytując twoje słowa o ancymonku. :)

      Usuń
    3. Mario, święta dla mnie będą trudne. Nie pali mi się do nich, a niestety i ten listopad to jakiś strasznie ciężki czas. Składa się na to kilka rzeczy, ale też to, co działo się z Zoyą. Na szczęście Vitusiem możemy wciąż się cieszyć. Nawet nie myślę, co by było gdyby...

      Co do Mykusia, to przecież wiem! U Ciebie nie grozi mu żadna krzywda!

      Usuń
    4. No przeciez nie od parady kaczka byla na sluzbie u Jej Krolewskiej Mosci.
      Jak James Bond ;-)
      Po sladach przyszlam :-))))

      Usuń
  10. Alez ten Vitus si szybko zmienia :) Milego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja twierdzę że każdego Kota da się oswoić (poza skrajnymi przypadkami chorobowymi w sensie psyche) ale wymaga to wiele czasu i cierpliwości,mało kto jest w stanie to wytrzymać. Oczywiście też praktykuję łapanie dzikusów, sterylizowanie ich i wypuszczanie z powrotem na wolność,która niestety najlepsza nie jest ale na takie osobniki popytu raczej brak więc wybieram mniejsze zło. Grunt powstrzymać rozmnażanie! Vitja przesłodki i cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozbawiło mnie zdjęcie Vitusia z bratem-brytyjczykiem. Minki mają - bezcenne! :)))
    To prawdziwa bajka z happy endem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudny Wituś, taka budująca jest jego historia.
    Smutno pomyśleć o Zoji, ale przecież głową muru nie przebijesz Gosiu, być może powrót na działki będzie dla niej najlepszym wyjściem, sama nie wiem :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie o tym nie myślę, ma jeszcze czas, może domek się znajdzie. Tak bym chciała, aby był taki jak Wasz!

      Usuń
  14. Moim zdaniem Zoyka pamięta, nie wie co się stało, być może nawet obwinia siebie. Mówi się by nie antropomorfizować. A cóż mi wiemy co się dzieje w psychice kotki? O sobie niewiele wiemy a cóż dopiero o zwierzętach. Czas jest potrzebny nie zmiana w tej chwili. Aniu masz jakiegoś niewielkiego pluszaczka? Podrzuć Zoyce może coś pomoże?
    A powracając do co my wiemy ...przypomina mi gdy ludzie śmieją się gdy mówię że zwierzęta czują i myślą, zdjęcie w książce Arkadego Fiedlera. Autor trzyma małe zwierzątko matkę, jej maluch został na ziemi. Niespodziewanie z krzaku wypełzł wąż nie zdążyli zareagować, gdy połknął malucha, matka patrzyła na zdjęciu widać jej oczy. Za chwilę nie żyła i ona. I cóż my wiemy? Instynkt mądrzy ludzie pokrzykują to tylko instynkt.Instynkt od którego pęka serce, dobre.
    Dość smutkowania. Cudne zdjęcia i ten maluch wyciągnięty jak długi co świadczy o zdrowiu.:)
    Pięknoty wszystkie. :)
    Dobrego dnia wszystkim :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadzam się z przedmówcami w sprawie wypuszczenia Zoyki na działkę. Kotom dzikim wcale nie jest cudownie, żbik co innego a kot domowy co innego, leży w jego naturze bliskość z ludźmi. To że nie rozumiemy zachowania wcale nie znaczy że ona tylko na działce z daleka od ludzi dobrze by się czuła.
      Są zapchlone i kleszcze je atakują. Obserwator dzikich poza domowych kotów zauważył że pchły doprowadzają koty do samobójstwa. Zobaczył jak świadomie rzucają się pod samochód. Najprawdziwsza obserwacja. Czy one tak wybierają? To że zostały porzucone nie znaczy że życie na działkach "na wolności" to ich wybór.
      Kot opisany powyżej uciekł wcale na dlatego że tak ukochał "wolność" ale dlatego że w mniemaniu jego został skrzywdzony, może kastracja brutalnie została przeprowadzona, są weterynarze co nie czują a bezdomny kot to jak bezdomny człowiek, nie trzeba mu serca okazywać.Długie oczekiwanie w klatce i nie miał w pobliżu siebie kogoś kto by by z nim. Uciekł tam gdzie czul się w miarę bezpieczny, nie zaufa już człowiekowi.
      Chyba że ten będzie się bardzo starał i okazywał prawdziwe uczucie wtedy gdy poczuje, zaufa znowu. Dlatego dla Zoyki mądry ciepły człowiek który JĄ pokocha a ona to poczuje. Nie dom z ogrodem ale ciepło i miłość. Moim zdaniem tylko to, Aniu podrzuć jakiegoś pluszaczka koteczce.

      Usuń
    2. Elka, są koty, które nie zostały porzucone, tylko urodziły się na "wolności" i innego życia nie znają, może być trudniej im się przystosować. Poza tym kot przyzwyczajony do życia na dworze, do polowania potrzebuje tego domu z ogrodem (lub możliwości swobodnego wychodzenia z domu) oprócz miłości.
      pozdrawiam!
      Ikki

      Usuń
    3. Elka, obwinia siebie? Tak daleko bym się nie posuwała, ale bezsprzecznie masz rację, że lepiej by jej było gdyby miała swój dom. Będę do tego dążyć ze wszystkich sił.

      Usuń
    4. A co do pluszaka, to wierz mi, że ona nie jest zainteresowana. Ma sporo zabawek. Ona nie okazuje w żaden sposób, że tęskni, czy tez pamięta o dzieciach. Dwie młode kotki Renetę i Dakotę tępi i nie pozwala im się do siebie zbliżyć.

      Usuń
  15. Jakie piękne, ciepłe i wymowne jest zdjęcie nr 3. Och, jak dobrze, że się tak to potoczyło. Jak dobrze patrzeć teraz na szczęśliwego Vitusia w otoczeniu rodzinki, która go tak pięknie przyjęła. Sama słodycz :)
    Myślę, że Zoi najlepszy byłby dom bez zwierząt, może wtedy byłaby spokojniejsza. Miałaby każdy kąt dla siebie. I spokój. Nie wiadomo, jakie ma doświadczenia z psami. Napewno nie za ciekawe. Zresztą z ludźmi pewnie też. Napewno trzeba czasu. I mądrych opiekunów.
    Renetka będzie miała dobry domek, a rozstanie boli. Kurde, żeby to było prostsze . Ale nie da się Anko. Wiesz sama, te typy tak mają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie 3 robiłam w dramatycznych okolicznościach. Kiedy szykowałam ten post powrót do tamtych chwil był wciąż bardzo bolesny.
      Cudownie, że teraz ma jak w raju!

      Usuń
    2. To się czuje. Dlatego dla mnie jest ono magiczne :) Spójrz na swoje logo - czyż nie jest identyczne :)

      Usuń
  16. Bardzo się cieszę z domku dla Renatki :-D
    Witusia z nową kocią rodzinką można oglądać godzinami ;)))

    Zoyki żal ...:( Może jakieś kocie feromony by pomogły ? Feliway ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, tylko, że mój dom jest przestrzenny, wszystko się rozejdzie w górę po klatce schodowej.. Ale to dobry pomysł, nie pomyślałam. Dzięki.

      Usuń
    2. To może obróżkę z feromonami ;) Mam jedną nie używaną po Karmelku . Po TYM
      incydencie wszyłam w nią gumkę i zapakowałam bardzo szczelnie . Miałam mu ubrać za jakiś czas ,ale okazało się że nie ma potrzeby. Karmel bardzo się zmienił już po tej pierwszej ;)
      Jakby co to pisz na mejla .
      Jakbyś się odważyła ją założyć kotce to Ci wyślę .

      Usuń
    3. To jest genialny pomysł, Amyszko. Dziękuję i napiszę. :)

      Usuń
  17. Pięknie opowiedziana historia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kasia dała czadu! Znaczy się, Gacek Szuwarek dał czadu z tym pudełkiem. :D

    A zdjęcia dzióbka Vitka... No co tu gadać, nie ma co gadać, tylko się gapić i gapić. :)
    Co do Zoyi, to w zasadzie znasz moje zdanie - próbowałabym ją jednak oddać do adopcji. Już Ty umiesz TAK napisać anons, że łysemu byś nie tylko grzebień, ale i szczotkę do włosów w pakiecie z suszarką opchnęła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. On jest taki malutki i słodko wygląda wśród też małych kotków :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ukoronowanie dotychczasowych wysiłków znalazło swój wyraz w tym błogim przeciągnięciu się "jak pies na paździorach":-)),

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam sobie wyguglać:

      ciemiernicie - odpady po trzepaniu lnu (użyte przez Marianna Gąsior)
      Raczej znany jest termin ciermicie. Termin potocznie używany także do określenia odpadów po otarciu czegoś, czyli np. plewy. Ogólnie oznaczało drobiazgi i odpady. Grubsze odpady, powstające podczas wstępnej obróbki, to „paździerze" lub „paździora". Od tych czystych i bielutkich śmieci pochodzi nazwa miesiąca jesiennego. Zalegały one przy wiejskich drogach i w cieplejsze wieczory zalegaliśmy na nich przez długie wieczorne godziny. Twarde i ostre, gniotły we wszystkie części ciała, toteż trudno było na nich spokojnie uleżeć. Znane było powiedzenie: „Wiercisz się jak pies na paździorach!" (nadesłał Henryk Kwiatkowski)

      :)

      Usuń
  21. Cudownie patrzy się na zdjęcia Vitusia ;) A co do Zoyki....myślę, że potrzebuje dużo czasu, żeby przekonać się do człowieka, ale wierzę, że to w końcu nastąpi.

    OdpowiedzUsuń
  22. Może jednak znajdzie się osoba, która pokocha Zoykę:)
    Zawsze warto spróbować.
    Nasz Antek też mało towarzyski, syczący i burczący,
    ale kochamy go i on czasami też potrafi trochę miłości okazać.
    Ja będę trzymała kciuki:)
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak nasz Kayronek. Taki wiecznie wkurzony wuj, a my go uwielbiamy i wciąż za to zbieramy cięgi. :)

      Usuń
  23. Zdjęcie z 9 z kołami do góry, jest supeeeeerrrrr!

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy miałam wątpliwości, czy dobrze robię zatrzymując w domu podwórkową kotkę, pewna doświadczona opiekunka kotów powiedziała mi, że żaden kot wolnożyjący nie pozwoli sobie na spanie na plecach z brzuchem do góry na wolności a w domu i owszem. I to prawda, moja podopieczna, choć nadal (po 9 miesiącach) trzyma mnie na dystans i zbliża się tylko kiedy leżę w łóżku, przybiera czasem taką pozycję świadczącą o pełnym zrelaksowaniu (obok pełnej czujności oczywiście!) Zawsze mnie przepełnia radość kiedy to widzę. Jeśli Zoya już tyle czasu siedzi w cieple, to nie miałabym sumienia wypuszczać jej w grudniu na działki. Każda Twoja decyzja będzie przeze mnie uszanowana, ale może daj Zoyce jeszcze trochę czasu, może trafi się ktoś odpowiedzialny i chętny stawić czoła wyzwaniu, jakim niewątpliwie będzie udomowienie tej kotki. Tak bym chciała, żeby się udało, takie małe cuda napawają wielkim optymizmem...
    Vitusia wśród arystokracji można podziwiać godzinami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hersylio daję jej jeszcze mnóstwo czasu, nie martw się. To tylko trudna sytuacja. Pewnie, żeby ją oswoić i przyzwyczaić do domu trzeba by z pół roku, a po pół roku niesamowicie trudno jest oddać kota komuś, nie mówią już o tym, że nie da rady ją "oddać" na działki. Po pół roku zmiana domu to dla niej kolejna trauma. Wszystko to trzeba brać pod uwagę. Ja nie mogę i nie chcę przygarniać kolejnych kotów, bo w końcu przestanę zajmować się pomocą na szerszą skalę.
      Na działce ona ma opiekę. Właściciele budki, którzy jej udostępnili strych zobowiązali się ją dokarmiać. Gdybym im bardziej ufała to nie zastanawiałabym się długo, ale muszę jeszcze z nimi pogadać jak oni to widzą. Czy na pewno rozumieją, że trzeba ją karmić codziennie, że trzeba pilnować czy ma wodę, itp...

      Usuń
    2. Pod tym linkiem kot wolno żyjący z brzuchem ewidentnue do góry :)
      http://bloganiam.blogspot.com/2013/07/leniwy-relaks.html

      Co oczywiście, nie znaczy, że należy wypuścić Zoykę.

      Usuń
    3. Aniu M., kotek na dachu nie śpi, co nie znaczy że i śpiącego nie uda się znaleźć, jednak przyznasz, że to raczej niecodzienny widok. Chciałabym, żeby był, ale to już chyba nie w tym świecie się ziści. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. No fakt, nie śpi. Ale zrelaksowany jest :)

      Usuń
  25. A Vitti cudowny:)
    Pieśń życia i nadziei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, taki tytuł będzie nosił następny podsumowujący post. Genialna jesteś, dziewczyno.

      Usuń
  26. Ech ty, Witek, chłopaku! Cudnyś!
    Anko, sama mnie pocieszałaś, że czasu trzeba i tak się stało. Czajniczek jest słodziakiem-obwiesiem, z niczym i z nikim nie ma problemu. Natomiast Grażynka po przejściach (3lata temu) trzyma nas ciągle na dystans, czasem układa się na kolanach i przychodzi do łóżka. Jednak nawet tam zawsze jest czujna, nigdy nie wchodzi pod kołderkę, układa się tak, aby mieć oko na wszystko. Bardzo, bardzo rzadko zdarza jej się poprzymilać i to jest wielkie święto. Teraz znów trochę się wycofała z racji nowego psa i kociaka, ale jakoś funkcjonuje cały ten zwierzyniec. Obawiam się, że z Zoyką może być podobnie. Dostosuje się, ale nie do końca, pewnie zawsze będzie nieufna i zdystansowana. Za to jaka to potem radość, obserwowanie zwierzęcia, jak robi postępy, jak powolutku wychodzi ze skorupy. Grażynka na początku pogryzła mnie tak, że mam na dłoni bliznę. A i tak ja kocham!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, wszystko się zgadza, kobieto! Ja jednak prowadzę dom tymczasowy i dlatego przerażeniem napawa mnie fakt, że Zoya ma być u mnie tak długo, bo jak ja ją potem oddam... W tym roku już przygarnęliśmy Hokusa (bandziora do kwadratu), więc naprawdę muszę już uważać z przygarnianiem kolejnych kotów, jeśli mam prowadzić nadal ten biznes. :(( Tak czy siak Zoya w ziemie na działki nie wróci. Zima ma być sroga, więc to odpada. A co będzie dalej będę się martwić później.
      Buziaki!

      Usuń
  27. Zmartwiła mnie Zoyka :( idzie zima...może uda się jeszcze znaleźć dom... do wiosny już tylko chwila... chciałabym sama w to wierzyć.

    A Vituś słodki - farciarz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem co mnie opętało! Oczywiście, że się znajdzie. To będzie super domek. :)

      Usuń
  28. jejku, jaki luzak z naszego vitka! a to zdjęcie z braciszkiem co ma wytrzeszcz jest konkursowe!
    zoyka....ciągle myślę co by było dla niej najlepsze. gdyby to była wiosna....ja wiem, że ty nie możesz jej trzymać pół roku, ona jak najprędzej powinna znaleźć dom. i to nie w bloku, ale tam gdzie jest ogród. wtedy by sama zdecydowała czy woli spanie w szopce czy w domu.
    wiesz gosiu, ja mam wokół siebie pełno kotów wolnych. robią co chcą, chodzą gdzie chcą, spią gdzie chcą. i tylko jedzą u mnie. i żadna zima im nie groźna. już w genach mają zapisane informacje jak bronić się przed zimnem. jak tu było przede mną tak było, ale żaden kot, nawet nie karmiony zimą nie zamarzł.
    nie wiem, sama nie wiem, za mało doświadczenia mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest bardzo cenny głos, Ewo. Wymyśliłam, że pogadam jak to robią w innych DT, w fundacjach, gdzie przecież muszą stykać się z takimi problemami.
      To jest taka śliczna kicia, że może znajdzie się jednak ktoś kto zapewni jej opiekę...

      Usuń
  29. Pierwsze zdjęcie z 15 listopada: mamusia mówi do Vitusia: "i nigdy Cię już nie puszczę:)" co do Zoyki to zrób posta o niej, facebook i internet ma dużą moc. na pewno znowu dużo osób udostępni na tablicy. ja zapytałabym mojej przyjaciółki, bo ona się zajmowała różnymi dziwactwami, ale niestety dziewczyna ma teraz poważne problemy ze zdrowiem. pozdrawiam bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  30. Jej, ja też chyba byłem takim małym koteckiem! Jej, się rozczuliłem.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...