poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Instrukcja poszukiwania zaginionego kota

Jestem ogromnie wdzięczna Iwonie, która napisała do mnie mejl z tą instrukcją. Będę robić wszystko za jej radą. Może komuś się to jeszcze przyda. 

******************

Napisała do mnie czytelniczka Pani bloga i prosiła, abym podzieliła się z Panią moimi doświadczeniami w poszukiwaniach zaginionych kotów. Próbowałam wpisać się w blogu, ale chyba za długi był tekst i coś się zacinało i nie chciało wysłać.

Jestem osobą, która szukała w Warszawie, w jej samym centrum, zagubionej dzikiej, ulicznej kotki o imieniu Ogrynia. Szukałam jej przez 5 zimowych miesięcy ponad dwa lata temu. W tej chwili Ogrynia leży w zasięgu mojego wzroku, obok, w przedpokoju. Ponieważ zwraca się do mnie sporo osób, którym zaginęły koty, opracowałam swoistą instrukcję, jak należy się zachować i jak szukać zguby. Wydaje mi się, że większość kotów zachowuje się schematycznie i już kilka kotów odnalazło się dzięki moim podpowiedziom. Zagrożeniem są oczywiście samochody, źli ludzie, albo i dobrzy, którzy kota przygarnęli, bo im się spodobał i nie przyznają się do tego. Wtedy liczyć można na tzw. życzliwych, że może doniosą. Również zagrożeniem mogą lisy, jeżeli są na terenie, gdzie zaginął kot.
Widziałam w blogu wpis, że kot sam wróci. Proszę nie słuchać takich podpowiedzi. Proszę też nie pisać, że Pani nie wierzy w odnalezienie, bo tym myśleniem ściąga Pani złą energię i może rzeczywiście tak być, że go Pani nie znajdzie. Trzeba wierzyć, bo wiara czyni cuda. I u mnie ten cud się stał. (...). Również nie pisałam o przeprowadzanych zbiorowych wizualizacjach, a także o konsultacji z jasnowidzem. Nie wierzyłam i raczej nie wierzę w te paranormalne czynności, jednak z pewnych powodów, za długo byłoby pisać o tym, postanowiłam skorzystać z porady jasnowidza.  Z tym że mnie pomógł, ale innym osobom raczej nie. Może dlatego, że pytały zbyt późno od momentu zaginięcia zwierzaka. Ale koty się odnalazły.

A teraz 
Instrukcja poszukiwania zaginionego kota

Ale zanim zacznę. KOT PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ ZGINIE Z TAKICH DOMÓW, GDZIE NIE MA ZABEZPIECZEŃ OKIEN I DRZWI. Kot jest sprytniejszy od nas i jeśli zechce, to ZAWSZE ucieknie.
Motto: KOT GINIE TAK NAPRAWDĘ WTEDY, GDY PRZESTAJE SIĘ GO SZUKAĆ.

W pierwszych chwilach, przez kilka dni szukanie powinno polegać na stałym przeszukiwaniu terenu w pobliżu miejsca zaginięcia. Kot, zaraz po zaginięciu mocno wystraszony, jest gdzieś blisko. Najlepiej szukać nocą, nad ranem - wtedy, gdy jest niewielki ruch. Trzeba zaglądać pod każdy krzak, każdy samochód, zaglądać w piwniczne okienka, nawet we wnęk,i tam gdzie okienka są zamknięte. Również na klatkach schodowych pobliskich domów, w piwnicach lub pod ich drzwiami, w tym własnego. I wołać kota, znajomy głos pozwoli mu poczuć się nieco bezpieczniej i zniechęci do wędrowania. Wystawić też jedzenie. Bo gdy kotek zrobi się głodny, zacznie wędrować w poszukiwaniu jedzenia. Wtedy szukanie go będzie trudniejsze, bo będzie musiało objąć znacznie większy teren.

Również porozwieszać ogłoszenia i reagować z rozwagą, żeby kota nie przestraszyć, na każdy sygnał. W ogłoszeniu musi być kolorowe zdjęcie kota, trzeba też obiecać NAGRODĘ za pomoc w odnalezieniu kota i podać np. kwotę, bo to działa na wyobraźnię ludzką, w tym na okolicznych meneli, którym na pieniądzach będzie zależeć. 

Nawiązać kontakt ze wszystkimi okolicznymi karmicielkami. Trzeba pytać ludzi wychodzących z budynków, spacerujących z psami, dozorców. Tam, gdzie trudno jest nawiązać kontakt, można zaobserwować miejsca, gdzie stoją puste lub pełne tacki z jedzeniem dla kotów i zostawić tam kartkę ze swoim numerem telefonu,  np. przyciskając ją kamieniem. 

Gdy minie kilka dni, a kot się nie odnajdzie, trzeba kontynuować rozklejanie ogłoszeń w coraz większym oddaleniu od miejsca zaginięcia, nawet w miejscach, które wydają się być nieprawdopodobne, że kot tam mógł dotrzeć. I co najmniej raz na tydzień kontrola, czy wiszą, a zerwane uzupełnić. Mogą to robić także znajomi, niekoniecznie właściciel kotka. Ponadto wręczanie ulotek z numerem telefonu i opisem kota ludziom. Spacerującym, biegającym, czekającym na przystankach. Jeśli w okolicy są domy jednorodzinne, wrzucać ulotki do skrzynek pocztowych, dobrze też wrzucać do skrzynek pocztowych w blokach. Poinformować o poszukiwaniach napotykane dzieci. One obserwują i reagują, i już kilka razy dzięki dzieciom koty odnaleziono. Cały czas trzeba reagować na wszelkie sygnały od ludzi.

Dobrze jest wieszać ogłoszenia na przystankach autobusowych. Wprawdzie nie wolno i pewnie będą zrywać, ale nie słyszałam jeszcze nigdy o ukaraniu kogokolwiek za ogłoszenia o poszukiwanych zwierzętach. 

To jest w zasadzie wszystko, co można robić i co TRZEBA robić. 
Tak ja znalazłam swoją kotkę, po 5 ciężkich m.in. zimowych miesiącach, bardzo daleko od miejsca zaginięcia, i jeszcze inne osoby, m.in. te, którym osobiście pomagałam w rozklejaniu ogłoszeń. W przeciwnym razie szanse na odnalezienie kotka będą niestety niewielkie.
Trzeba też być przygotowanym na to, że do złapania kota potrzebna będzie klatka łapka. Warto się w nią na wszelki wypadek zaopatrzyć. Kot, który zaginął, zwykle jest bardzo wystraszony. A już szczególnie taki, który był kotem niewychodzącym. Zachowują się tak, jakby swego właściciela widziały po raz pierwszy na oczy, potrafią uciekać jak od obcego.

Teraz o ogłoszeniach

Po pierwsze potrzebna będzie duża ilość wydrukowanych ogłoszeń. Dodatkowo pineski, młotek lub pistolet tapicerski i dużo taśmy klejącej. Każde ogłoszenie powinno być w plastikowej koszulce, dodatkowo zaklejonej taśmą od spodu. Wieszamy tak, że "wlot" do koszulki jest na dole. To ochroni przed deszczem i wilgocią. Wypraktykowane. Instrukcję wieszania podam na końcu.
Jak napisałam wcześniej, robimy zrzutę na nagrodę. Jak najwyższą. Minimum to 500 zł. Informację o nagrodzie wyróżniamy w ogłoszeniu tak, żeby biła po oczach. Wtedy niemal każdy ją przeczyta. Nagroda za pomoc w odnalezieniu. Ale nie za złapanie, ponieważ łapanie to nie jest prosta sprawa. Bo kot będzie mógł się nawet po jego zlokalizowaniu zachowywać tak, jakby was nie znał.
Dobrze jest powiesić ogłoszenia na przystankach autobusowych. Choć nie wolno, to zanim je zerwą, będą tam przez jakiś czas. Też trzeba je uzupełniać. Ja to robiłam raz w tygodniu. Tam, gdzie w pobliżu przystanku rośnie jakieś drzewo, lepiej jest jeszcze dodatkowo powiesić ogłoszenie na tym drzewie, ale tak je umieścić, aby osoby idące na przystanek musiały je zauważyć. Takie ogłoszenia trzeba przypinać pineskami albo pistoletem tapicerskim. Bardzo trudno je zerwać.
Pozostałe trzeba najpierw przyklejać taśmą z góry na dól, a potem te pionowe końce oklejać w poprzek, a najlepiej okręcać dookoła taśmę. Wtedy też jest je trudno zerwać.
Szukanie zwierzęcia to jest bardzo ciężka praca. Jednak nie wolno się poddawać, tylko konsekwentnie działać. Stale uzupełniać ogłoszenia. Ponadto wrzucać ludziom do skrzynek pocztowych, jeśli pozwolą powiesić w sklepach, przychodniach weterynaryjnych. Wszędzie gdzie się da i gdzie pozwolą.
Tam, gdzie ogłoszenia będą wieszane ponownie po pewnym czasie, trzeba pisać, że kot jest NADAL poszukiwany, żeby ludzie wiedzieli, że ogłoszenia dotyczą tego samego kota, że jeszcze nie został odnaleziony.

Dodam, że sama odnalazłam po 5 miesiącach dziką uliczną kotkę, chyba jako jedyna w Polsce. W Warszawie, wiele kilometrów od miejsca zaginięcia. Pomogłam moim doświadczeniem w kilku przypadkach w odnalezieniu kotów domowych. 

Pozdrawiam i życzę odnalezienia kotka.
Iwona

******

Iwono, mam jeszcze prośbę. Prześlij mi zdjęcie Ogryni. Chcę zobaczyć tę cudem znalezioną koteczkę, której szukałaś z takim poświęceniem. Bardzo, bardzo Ci dziękuję.

PS. W tekście wykropkowałam fragment, który może jest dla Ciebie zbyt osobisty.

PODPIS

Jeszcze jeden pees.

Abi podrzuciła linki do wątków ze zdjęciami Ogryni. Dokładam je na prośbę Gosi do posta. Sama Gosia zaganiana, bo pojawiła się informacja, która daje nadzieję. Ale o tym później, bo nie znam szczegółów. Trzymajmy nadal kciuki. Bardzo mocno!






JolkaM


121 komentarzy:

  1. Gosiu, jestem, zagrzewam Cię do walki. Może mogę coś zrobić bardziej? Nie wahaj się powiedzieć, jeśli tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hano, kochana, przydałby mi się ktoś, kto umieści ogłoszenie jeszcze na innych stronach. Zdjęcia są na blogu, adres mailowy, nr telefonu, tekst, tylko zrobić...
      Niekoniecznie ty, może ktoś inny to przeczyta i się zgodzi.
      Ja już nie wyrabiam z tym siedzeniem przed kompem, a muszę być w terenie przede wszystkim.
      Wczoraj anonimowy czytelnik dał parę linków gdzie by można...
      Wiem, że na gratka.pl.
      Na tej Dogomanii sobie nie radzę, na forum miau Krysia obiecała pilnować...

      Usuń
    2. Anonimowy18 sierpnia 2014 10:04:00 CEST
      Przeczesuję internet w poszukiwaniu Kayrona. Może jeszcze tutaj warto wstawić ogłoszenie :

      https://www.facebook.com/pages/Koty-zaginioneKoty-znalezione/262842390410817

      https://www.google.pl/search?q=zagin%C4%85%C5%82+kot&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=dCDxU5T_DoW-0QX8voDgCQ&ved=0CB4QsAQ&biw=1280&bih=649

      http://zaginionekoty.pl/koty,2,znalezione.html

      Może to warto poczytać :

      http://przystanekschronisko.org/zaginione-koty

      Usuń
    3. wczoraj w komentarzach pisałam ci o gratce, że może tam. przeczesałam, ale o kayronie nic nie było.
      dziś jeszcze nie zaglądałąm

      Usuń
    4. Gosia wstawiłam ogłoszenie na fejsie na tej stronie zaginioneKoty
      Trzymaj się

      Usuń
    5. Może spróbuję dać ogłoszenie na Dogomanii.
      Mam tam konto, jest dział o kotach...
      Pilnuję Miau, to mogę o Dogo...
      Potrzebna Twoja zgoda.

      Masz tam jakiś wątek ?
      I gdzie, bo ta Dogomania to jest ogromna...


      Trzymamy łaki i ogonki całym Klubem, żeby Kayron się znalazł...
      Posyłamy moc dobry myśli....
      Szkoda,że ten Wrocław tak daleko...

      Usuń
    6. Założyłam wątek o poszukiwaniach na Dogomani z prośbą o informację ...
      Tutaj jest wątek kliknij...
      Będę pilnować Dogo i Miau.

      Usuń
    7. To na Dogo są już dwa wątki Kayrona. I dobrze. Im więcej, tym lepiej.

      Usuń
    8. Krysiu, Gosia jest chyba poza zasięgiem... Też nie mam żadnych wieści ani odzewu. Ale mam nadzieję, że dzieje się coś pozytywnego.

      Usuń
    9. Jola, ja już z nerw nie mogę wytrzymać. Też mam nadzieję !

      Usuń
    10. To nic niech będą dwa...Będą rzucać się bardziej w oczy...

      Usuń
    11. JolkaM
      Też mam nadzieję....że coś pozytywnego...

      Usuń

    12. Bardzo fajny tekst– dużo o tym jak znaleźć zaginione zwierzę tu http://jakzarabiacjakoszczedzac.blogspot.de

      Usuń
  2. Prawdziwy cud;) Podziwiam determinację;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem i potwierdzam, że kot niewychodzący może nas będąc poza domem nie poznawać lub sprawiać wrażenie dzikiego - przeżyłam to, kiedy moja kotka Hesia wyskoczyła oknem (z parteru) na trawnik przed domem i kiedy po nią pobiegłam, a musiałam tylko obiec blok dookoła, była skulona w twardą z napięcia i strachu kulę i starała się raczej przytulić do ściany niż do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. gosiu, mieszkam daleko, ale myślami jestem z wami. całą dobę. podziwiam iwonę, w tobie też są całe pokłady determinacji!

    OdpowiedzUsuń
  5. Iwonko kochana - bardzo, bardzo dziękuję za Twój poświęcony nocą czas :-*****

    OdpowiedzUsuń
  6. "Motto: KOT GINIE TAK NAPRAWDĘ WTEDY, GDY PRZESTAJE SIĘ GO SZUKAĆ." O właśnie. I mnie tego było trzeba. Ja szukam mojej yorki Smerfetki już 2 miesiące. I nie zamierzam przestać. Trzymaj się AnkoWro.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co za pokrzepiająca wiadomość! :)
    Podziwiam Cię Iwono za te silną wiarę i tak jak pisze Kretowata - za determinację! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ...czyli dalej sle worki cierpliwosci, wytrwalosci i sily. Wytrwalosc Iwony - modelowa!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna instrukcja.
    Tylko prawdziwa kociara mogła ją napisać,
    która również rozumie psychikę kota.
    To jest miasto on może być wszędzie...

    OdpowiedzUsuń
  10. To prawda, nie wolno się poddać i przestać szukać. Ja wiedziałam, że mojego kotka będę szukać do skutku. Nie przyjmowałam sugestii, że powinnam się pogodzić ze stratą. I udało się.
    Katarzyna3

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomoc Iwony nieoceniona, instrukcja wspaniała, niby rzeczy oczywiste, ale zebrane razem i z konkretnym planem działania. Gosianko, wierzę, że się uda, konsekwencja i upór to podstawa działania, a tego ci nie brakuje. Też myślałam o okolicznych dzieciakach. Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  12. Już wczoraj to czytałam, bo był link do tego tekstu Iwony, i wyjść z podziwu nie mogę. Niesamowite i cudowne !
    Ja wyguglowuję ogłoszenia o sprzedaży kotów we Wrocławiu, i przeglądam. Też mnie to wkurza, że mam do Ciebie 550 km, i wrażenie bezczynności. Gosiu, jeśli przychodzi Ci do głowy, że jakoś można Ci pomóc, to tak jak Hana mówię, wal nam prosto z mostu, bez żadnych obiekcji.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta instrukcja jest naprawdę świetna. Widać że napisana przez życiową i doświadczoną osobę. Ja będę trzymać kciuki za Kayronka cały czas, on na pewno się znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gosiu, chciałabym tylko dodać, że z mojego ponad 30-letniego doświadczenia z kotami wynika, że one znakomicie wyczuwają naszą energię. dobra energia je przyciąga, zła odpycha. mam na to mnóstwo dowodów. wczoraj napisałaś, że nie wierzysz, że te nocne poszukiwania coś dadzą. rozumiem Twoje zwątpienie, ale powtarzam za Iwoną - nie wychodź na poszukiwanie kota z nastawieniem, że to nic nie da, że w ten sposób go na pewno nie znajdziesz. dla kota nie przyzwyczajonego do spacerów sytuacja, w której się znalazł, jest niezwykle stresująca. ona go wręcz paraliżuje. możesz być o krok od niego, a on może nie być w stanie do Ciebie podejść, odezwać się. Twoja negatywna energia dodatkowo go może zablokować. szukając Kayronka myśl o tym, że go kochasz i chcesz mu pomóc.
    jak się czujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już lepiej, ale pracować muszę, kurna :(((

      Usuń
    2. wiesz, praca ma i dobre strony, np. mniej czasu na martwienie się.
      :*

      Usuń
  15. Pamiętam historię Ogryni z "miau" jest niesamowita. Moja historia z Coco to "pikuś" przy niej, ale jedno wiem ja i Iwona, nie wolno rezygnować!!!
    Ja jeszcze dorzucę od siebie... Może porozmawiaj osobiście z lekarzami z gabinetów weterynaryjnych, które znajdują się na terenie poszukiwań. Uczul ich na to czy ktoś nie przyjdzie z takim kotem. To będzie ważne w sytuacji gdy ktoś przygarnie Kayronka do siebie i nie będzie go chciał zgłosić mimo nagrody (wszak to kot urokliwy).
    Wytrwałości! jestem z Tobą

    OdpowiedzUsuń
  16. Instrukcja świetna warta opublikowania ale z tą wiarą to ja mam tak samo jak Gosia. I nie wierzę ze taką wiarę można utrzymać w sobie przez kilka miesięcy poszukiwań. Zwątpienie pojawia się już po kilku godzinach. Czarnowidztwo dopada. Najlepiej wtedy starać się nie dopuszczać czarnych scenariuszy a w głowie mieć obraz kotka oraz pytać swoich nóg :) tak swoich własnych gdzie iść w którą stronę one wiedzą głowa nie wie. Kiedyś tak ćwiczyłam zaufanie i gdy spóźniłam się- dzięki komunikacji autobusowej po odbiór córki z koloni, nie wysiadłam w miejscu spotkania mimo że głowa kazała wysyłając mnóstwo strachów i myśli, ale pojechałam wprost do domu zyskując przynajmniej godzinę. Ale wcale nie jest proste takie zaufanie sobie, głowa zawsze wie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest świetna rada. Iść za nogami...

      Usuń
    2. Zgadzam się. To nie jest w ogóle możliwe, aby mieć tylko dobre myśli, o których piszą tutaj niektórzy, człowiek to nie maszyna, którą można nastawić na jaką chcemy opcję działania.
      Że kot wyczuwa energię - tak, ale to nie świadczy, że nie wróci, nie odnajdzie się, gdy będzie wyczuwał łzy swego opiekuna.
      Gdy szukałam po nocach Nera, byłam to w rozpaczy, to z nadzieją, to płakałam etc,. etc.
      Z instrukcją w całości się zgadzam.

      Usuń
  17. Dodam jeszcze że mój mąż w takich momentach jest bezkonkurencyjny, on idzie za nogami, wierzy i ufa sobie swojej intuicji. I tak znalazł naszego gdy się zgubił na działkach, ja już ryczałam a chłop poszedł i znalazł, wręcz leciał za nim, skacząc przez cudze płotki i ogrodzenia i wystraszonego przyniósł. Wierzę że się wasz skarb znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Historia Ogryni jest dobrze opisana na forum.miau.pl są tam zdjęcia kotki... Ja tam byłam wtedy pod nickiem rudyisrebrnykot :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Abi, to podeślij mi jedno zdjęcie, bo nie umiem nic znaleźć... :(((

      Usuń
    2. Zdjęcia Ogryni są tu: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=134159#p8057977;
      http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=134159#p8058028
      i tu w nowym domku w tym wątku: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=146309&hilit=Ogrynia
      Wysłałam też mailem

      Usuń
    3. W sensie zdjęcia wysłałam mailem

      Usuń
    4. To chyba się zdublowałyśmy, Abi, bo ja też wydłubałam fotki Ogryni i wysłałam Gosi. :)


      Usuń
  19. Instrukcja Iwony jest rzeczowa i wyczerpujaca, nic tylko jej sie trzymac, sluchajac jednoczesnie glosu wlasnej intuicji, bo to Ty w koncu najlepiej znasz swojego Ksiecia.
    Nie trace wiary, ze wszystkie te zabiegi osiagna oczekiwany cel.
    Trzymajcie sie! :***

    OdpowiedzUsuń
  20. jak widać wiara czyni cuda, tylko trzeba ją mocno wspomagać działaniem! musi się udać!

    OdpowiedzUsuń
  21. http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=46&t=146309&hilit=ogrynia to link do wątku ze zdjęciami ...

    OdpowiedzUsuń
  22. http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=134159
    a tu początek poszukiwań - październik 2011 roku ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie widziałam że też dałaś linki do postów. ... :) fajnie, że są dwie Lucyny :D

      Usuń
  23. Słuchajcie : Gosia pod poprzednim postem (ostatnie komentarze) prosi o pomoc w robieniu ogłoszeń, Są tam podane linki do miejsc, gdzie można jeszcze te ogłoszenia dać. Przeczytajcie, może ktoś wie, jak to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało mi się wstawić ogłoszenie na "Zaginione koty.pl"

      Usuń
    2. Dałam na Dogo i córczynego fb.

      Usuń
  24. kurde, ja się zabiję! dałam ogłoszenie na gratce a oni do mnie, że mail nie jest poprawny. podałam twój, bez polskich liter, masz jakiś inny?

    OdpowiedzUsuń
  25. Rewelacyjna instrukcja. Nie poddawaj się więc, dziś, może jutro, ktoś znajdzie Twojego Kayrona...
    Skopiuję sobie i zaraz jeszcze na blogu umieszczę baner o nim.
    Trzymam kciuki!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Przez cały weekend z dala od kompa marzyłam,
    że kiedy wrócę, to zobaczę tu post o powrocie Kajtka...
    Gosiu, cały czas jestem z Wami.
    Nie traćcie wiary!

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytałam wczoraj o Ogryni i myślałam o wprost nieprawdopodobnej determinacji tej kobiety, która poszukiwała niemal nieznanego sobie kotka, dzikiego. Przecież na pozór to wydawało się nie do zrobienia!
    Zastanawiałam się, skąd to imię i przychodziło mi do głowy zdrobnienie od... ogryzka. Dziś w którymś z podlinkowanych wątków doczytałam, że właśnie stąd to imię - Ogryzek, Ogrynia - od "nadgryzionego" uszka. :)
    Wspaniała, pokrzepiająca, budująca historia. I bardzo konkretna, rozsądna instrukcja.
    Wspaniała z Pani kobieta, Pani Iwono.

    Gosiu :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myślałam, że Ogrynia to dlatego, że pewnie lubi ogryzać różne rzeczy (jak, nie przymierzając, niektóre z tu obecnych futer). a tu taka historia z uszkiem.. ech.. ile ta Ogrynia miała szczęścia w swojej niedoli, że trafiła na kogoś tak wspaniałego :))

      Usuń
  28. dałam ogłoszenie na gratce. aktywuj je, okej?

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo rzeczowa i konkretna instrukcja. Najważniejsze nie poddawać się i być dobrej myśli. Może zrobić sobie listę co już zrobione , co trzeba zrobić , co powtórzyć i kiedy ...
    Historia Ogryni bardzo motywująca :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pisalam na fb do ekostrazy we Wroclawiu zeby zamiescili u siebie banerek, ale narazie nic nie odpowiedzieli. Gosia, moze napisz sama do nich? jak wpiszesz ekostraz w wyszukiwarke na fb powinno cie tam do nich przeniesc. Widze ze umieszczaja info o zaginionych zwierzetach. Maja 16000 polubien wiec warto zawalczyc.

    Buziaki
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetnie, że Ogrynia została odnaleziona! Kayron też się znajdzie na pewno! Ja też mam wrażenie bezczynności - nie dość, że jestem daleko, to jeszcze nie za bardzo jestem komputerowa. Napiszę Ci jeszcze coś, co wyczytałam gdzieś, nie pamiętam gdzie. myśl o odnalezieniu kota jako o rzeczy absolutnie pewnej i nie używaj sformułowań typu: nie chcę, żeby coś się stało. Podobno nasza psychika nie czyta negacji i odbiera to jakby tego "nie" nie było. Nie wiem, czy to pomoże, ale warto próbować, na pewno nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  32. Na przykład, kiedy myślimy: "nie chcę chorować", nasz umysł odbiera to jak myślenie o chorobie, wręcz przywoływanie jej. Podobno należy myśleć: "jestem zdrowa".

    OdpowiedzUsuń
  33. No nie- wracam z podróży a tu takie kwiatki. Gosia, współczuję Ci bardzo.Z cudzych doświadczeń wiem, że dobrze jest obejśc wszystkie domki podobne do tego, w którym mieszkał kot- one często się mylą i czasem wejdą do cudzego domu.A jeśli tam trafił na miłośniczkę kotów, to może się i zadomowił. Wiem, że każdego kota można przekupic czymś co bardzo lubi, a co rzadko dostaje we własnym domu. Do mnie nałogowo przychodziły cudze, domowe koty, bo miałam na balkonie miękką wykładzinę i fotel i cudze, parterowe koty myliły się tak nałogowo, aż w końcu zainstalowałam siatkę wolierową. Problem ustał. Wywieś koniecznie ogłoszenie przy najbliższym "piwnym wodopoju" oraz na drzwiach spożywczaka i piekarni. Znajomy wet twierdzi, że gdy się trzyma kota w domu to nie należy go wypuszczac z niego do ogrodu, bo zawsze to się skończy ucieczką. Obejdz wszystkich sąsiadów z bliskiej okolicy ze zdjęciem kota. Tak naprawdę niewiele osób zadaje sobie trud obejrzenia wiszącego ogłoszenia o zaginionym zwierzaku.
    Przytulam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. anabell, Gosia już zrobiła wszystko, co w ludzkiej mocy.

      Usuń
  34. Dałam ogłoszenie na portalu Animalia. pl - dam Ci skanem na maila.

    OdpowiedzUsuń
  35. Tego kota mógł ktoś sobie wziąć. Jest dość charakterystyczny i niemożliwe, że nikt go nie widział. Jeśli stałoby mu się coś złego jak potrącenie przez samochód, to też byś go znalazła. Według mnie kota ktoś przygarnął, pewnie nawet na Twoim osiedlu. A teraz widzi plakaty i siedzi cicho, bo może chce go juz zatrzymać na zawsze. Nagroda go nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ogrynia niczym moja Mysza. Zabrałam ze schroniska pół kilo nieszczęścia, a teraz mam 3 i pół kilo szczęścia i miłości. Bardzo mocno trzymam kciuki za Kajtusia.
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem.Agnieszka z Lublina

    OdpowiedzUsuń
  38. Ściskam kciuki bardzo mocno/

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochane (kochani), Gosia sprawdza prawdopodobnie dzisiejszy trop, który pojawił się po południu. Oby okazał się właściwy i pomocny... Trzymajmy kciuki, zawracajmy Kajtusia z tej wędrówki...

    OdpowiedzUsuń
  40. W mojej wizualizacji Kajtuś za każdym następnym razem szybciej wraca do domu.
    Katarzyna3

    OdpowiedzUsuń
  41. wracaj kajtusiu, czas najwyższy. prawda, że świat za płotem wcale nie jest taki ciekawy jak mówią???

    OdpowiedzUsuń
  42. Byłam.Najwyższa pora na dobre wiadomości.Kayron ja ci radzę po dobroci,wracaj z tułaczki do domu bo jak nie to cię przerobię na devona i to wcale nie rexa!
    No dooobra,nic ci nie zrobię ino już wróć:(

    OdpowiedzUsuń
  43. ciut później, ale jestem i trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  44. zawracaj Kajtuniu, wszyscy tu na ciebie czekamy:*

    OdpowiedzUsuń
  45. Byłam z Wami, choć nie przed komputerem. Trzymam kciuki! Mocno!

    OdpowiedzUsuń
  46. O matko, niech Gosia juz wroci i napisze.......A z L

    OdpowiedzUsuń
  47. Może to dobry znak, że jej tak długo nie ma?????? To musi być dobry znak......

    OdpowiedzUsuń
  48. Chyba mi zjadło komentarz.
    Ale jestem i ja. Razem z Wami czekam na dobre wieści.

    OdpowiedzUsuń
  49. Wczoraj Ci pisałam, że nie można szukać Kayronka z przeświadczeniem, że się nie znajdzie...
    Nie tylko ja tak uważam jak widać.
    I motto świetne, tego się trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  50. Kotku, czekamy tu wszyscy, wróć...

    OdpowiedzUsuń
  51. Witajcie,
    Dokładnie 1 kwietnia zaginął mi kot, szukałam na wszystkie znane mi sposoby: ogłoszenia na olx, portalach lokalnych, w zaprzyjaźnionych sklepach no i oczywiście na fb. Szukałam, szukałam, szukałam i...znalazłam! :DDD Ktoś wywiózł mojego kota, który jakiś czas błąkał się po lesie i nie mógł wrócić do domu, jest wykastrowany i generalnie domowy, więc miał problem z powrotem przez ruchliwą ulicę. Pisze ten komentarz,żeby dać nadzieję wszystkim szukającym swoich kotów. Nie poddawajcie się!!!! Może jeszcze coś możecie zrobić? Nie traćcie nadziei. Ja szukałam miesiąc, ganiałam kilka obcych kotów, w nadziei ,że to mój,ale było warto!!! Wam też się uda :D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, cieszę się z Tobą. Ja już straciłam nadzieję... :((((((((((((((

      Usuń
  52. NIE MOŻNA SIĘ PODDAWAĆ MÓJ RUDAS POSZEDŁ W DŁUGĄ W PONIEDZIAŁEK CHODZE SZUKAM WOŁAM PRZESZKODĄ JEST PRACA ALE NIE MOŻEMY SIĘ PODDAWAĆ WSZYSCY KTÓRYCH TO SPOTKAŁO JEŻELI DETERMINUJEMY WYSIŁKI TO EFEKTY PRZYJDĄ PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ
    NIE PODDAWAJMY SIĘ
    WIEM ŻE NIE RAZ JEST CIĘŻKO ALE TRZEBA WALCZYĆ O SWOJE SZCZĘŚCIE KTÓRYM CZĘSTO SĄ ZWIERZAKI
    ROZUMIEM WSZYSTKICH KTÓRZY KOMENTUJĄ
    NIE MOŻNA TRACIĆ NADZIEI A TYM BARDZIEJ MYŚLEĆ ŻE COŚ ZŁEGO SIĘ STAŁO
    TO NIE PRZYPADEK ŻE TERAZ PRZYPADKOWO WSZEŁEM NA TEGO BLOGA
    TO MUSI BYĆ ZNAK
    ŻYCIE TO NIE PRZYPADEK TO CO WAS SPOTYKA RÓWNIEŻ
    POZDRAWIAM I TRZYMAJCIE SIE WSZYSCY - NADZIEJA UMIERA OSTATNIA (WARTO ZROZUMIEC TO POWIEDZENIE)
    POZDRAWIAM
    PRZEMEK

    OdpowiedzUsuń
  53. Opiszę swój przykład na świeżo. Wczoraj kotka szwagra nie wróciła na noc. Pierwszy raz od 2 lat. Nigdy jej się to nie zdarzało. Niestety szwagier na wyjeździe, szwagierka w pracy, a ja przerażona szukałam od rana przez 10 godzin. Analizowałam, co się mogło wydarzyć, jakie potencjalne zdarzenia mogły dopaść kota. Mój krok 1, to przeszukanie okolicznych uliczek, czy kot nie został potrącony. Telefon do służb odpowiednich, czy nie sprzątnęli jakiś zwłok lub rannego kota. Następnie obszukiwanie terenu, wołanie jej dźwiękiem kluczyków (reaguje na to). Jak to zawiodło, przeszukałam wszystkie krzaki, komórki, dziury, drzewa nie znajdujące się na prywatnych posesjach. Następny krok to prywatne posesje, prośba o przejrzenie ogródków, piwnic itp. Cały czas też czekałam aż wróci sąsiad, który ma garaż otwierany raz w miesiącu, żeby wyjąć kosiarkę. Akurat wczoraj kosił trawnik. Kot był u niego w garażu, ale sam od razu się stamtąd nie wydostał. Kiedy go otworzyliśmy bał się chyba odgłosów i siedział cicho. A garaż był mega zagracony, do tego stopnia, że kot mógł gdzieś utknąć. I wtedy usłyszeliśmy cichutki dźwięk, jakby ruch. Iskierka nadziei się pojawiła. Zostawił sąsiad otwarty garaż i czekaliśmy pół godziny, umówieni, że jakby kot się nie pojawił, to wszystko z garażu wyciągamy. Ale równo po pół godziny kotka wydostała się i trafiła na swój ogródek. Boże jaka to była radość!!! Bądźcie czujni!! Kot nigdy nie wraca bo nie chce, tylko nie może. Na bank coś mu przeszkadza w swobodnym powrocie. Czasem ktoś je gdzieś zamknie. Gdyby nie nasza ingerencja kot siedziałby w zamknięciu nawet miesiąc, czego oczywiście by nie przeżył i to 20 metrów od nas. Dopiero pewnie smród zmotywowałby sąsiada do sprzątnięcia garażu o ile wogóle by tam zajrzał. A teraz śmieszna sytuacja, bo nie ma mojej drugiej kotki. Mam nadzieję, że nie wlazła do tego garażu jak stał otwarty. Cholera spadam szukać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, zazdroszczę ci, że się znalazł... I życzę, aby z drugim było to samo. :)

      Usuń
  54. Mój kot zaginął w obcym terenie. Wyskoczył nam gdy nieśliśmy go do weterynarza. Teren to osiedle. Dużo bloków i dużo miejscowych dokarmianych kotów. Ale naszego tam nie ma. Szukamy już od kilku dni. Ogłoszenia wiszą. Czy bardziej prawdopodobne jest że się tam dołączy do miejscowym kotów czy że powędruje dalej. Nie wiem jak go dalej szukać i gdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że siedzi gdzieś przerażony. Spróbuj dotrzeć do karmicielek osiedlowych. Myślę, że gdzieś tam się zadekuje. Dużo ogłoszeń, no szukanie...

      Usuń
  55. Szukam kotki rok ciągle płacze mam dość wypuściłam ją na dwór bo bardzo chciała wyjść i 8 lat tak było że jak chciała wyjść to stawała koło drzwi i od tamtej pory jej nie ma co najgorsze w zimie śladu łap nie było widać i sąsiedzi nic nie wiedzieli gdzie kot jakby się zapadła pod ziemie co robic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po roku niewiele już można. Trzeba przeglądać strony adopcyjne, stronę schroniska...

      Usuń
  56. Witam, 18.02.2016zaginela moja 7 letnia kotka Mika, po 2 tygodniach poszukiwań wg waszej instrukcji zostala zlokalizowana obok mojego osiedla na domkach rodzinnych. Kotka pokazuje się tam w godz 13-15. Ja jeszcze nie mialam okazji jej zobaczyc a chodze tam 2, 3 razy dziennie w godz ok 23, 1, 5 rano i nigdy jej nie widzialam. Mialam pare telefonow ze widziano ja wlasnie o 13 oraz o 15 i jest to napewno moja kotka po opisie. Jest o umaszczeniu szylkretowym. Prosze o pomoc jak moge ja teraz zlapac. Posiadam klatke lapke, ale do konca ona sie sama nie zamyka tylko ze nie wiem kiedy i jak moge sie z nia spotkac. Mysle ze gdyby uslyszala moj glos moze by podeszla chociaz po 2tyg w to watpie. Inni ludzie ja wolaja ale od razu ucieka i gdzies sie chowa. Bardzo prosze o pomoc jestem zalamana ;(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądaj tu:
      http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2016/03/co-doradzic.html

      Może coś wymyślimy...

      Usuń
  57. Bardzo dziękuję za porady! Przydały się i udało się odszukać i złapać zaginionego kota w terenie otwartym, przy bardzo ruchliwej drodze krajowej. Kot uciekł z auta w trakcie postoju. Nie było go ponad tydzień. Dzisiaj wiem, że na 100% ukrywał się cały czas w miejscu zaginięcia. Cały i zdrowy śpi właśnie obok mnie! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz napisać jak go złapaliście??

      Cieszę się!!

      Usuń
    2. Staranne przeszukanie terenu w miejscu zaginięcia oraz +- 2km w każdą stronę, codziennie, głośne nawoływanie o różnych porach zwłaszcza tych, w których kot był aktywny gdy był w domu i po kilku dniach(7) kotek zgłodniał i przyszedł do wystawionej miseczki zwabiony aromatem ukochanego przysmaku i głosem pani :) Oczywiście ogłoszenia plus obecna nagroda też były oraz zaangażowanie lokalnego TOZu.

      Usuń
    3. Rewelacja! Dziękuję! Co to musiała być za radość!

      Usuń
  58. Opowiem teraz moja historie i mojego kota.moj kot to typowy wyploch,przywiazany w szczegolnosci tylko do mnie.toleruje inne osoby ale jest wobec nich bardzo ostrozny.byl wieczor ,goracy wieczor ,otworzylem okno i zpadolem sie do ogladania meczu.kocisko wtym czasie zajmowalo sie soba ,czyli łazia ,szukala much,bo wszystkie na nie poluja.niezauwaznie wyszla na okno,robila to nie raz,co nie bylo dla mnie dziwne ,siedzi na parapecie i oglada otoczenie,jest to kot ,ktory nie korzysta z wybiegow.stracilem czujnosc ,bo jak do tej pory nic sie nie wydarzylo ,co moglo by mnie zaniepokoic,nie byl to pierwszy raz jak siedziala na parapecie.,ro byl blad.w tym dniu wybrala sie na spacer po gzymsie w kierunku okien sasiadow ,gdzie tez w domu jest kot.i tam sie rozegrala tragedia,sasiadow kot w tym czasie byl w oknie i nastapilo nie mile przywitanie,czego powodem bylo ,ze moj kot sie wystraszyl i brako miejsca na parapecie,no i wiadomo ktos musial spasc trafilo na nia ,mieszkam na drugim pietrze pod oknami betonowy chodnik,a co najgorsze pod oknami przebiegaja kable zasilajace budynek w prad elek,.lecac na dol wpadla na te kable .jeden huk ,iskry ,zrobila zwarcie,potem juz gleba,zlecialem na dol kota nie ma ,czyli musi zyc ,uciekla,nie wiadomo w jakim stanie jest ,czy polamana ,czy popazona ,nie wiem ,poszukiwanie nie dalo rezultatu,myslslem ,ze zaszyla sie w jakas dziure i tam dokonczy zywota ,na drugi dzien zaczal znowu poszukiwanie ale tez bez skutku,wieczorem mowie jeszcze raz sproboje ,pod d moimi oknami jest zaparkowany samochod,pewnie zepsuty ,bo powietrze zeszlo z kol,zagladalem pod niego ale widocxnie nie dokladnie,avteraz mnie kusilo zajrzyj tam jeszcze raz, i to byl dobry pomysl,,byla tam ,zaszyla sie nsjblizej jak mogla i czekala,z tego wszystkiego kuleje na przednia lapke ,zadnych innych ran,zadnego poparzenia ,ale i tak bede z nia szedl do wet ,niech ja pezebada,szczescie w nieszczesciu,teraz juz nie pozwole ,wlazic na parapet przy otwartym oknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże!!! Biedna kicia! Załóż siatkę na okno. Proste, tanie, skuteczne! Proszę cię!

      Usuń
  59. Moj kot tez uciekl i nie wiem co robic ;( zona płacze dziecko tez nie wiem jak mam ja znalezc jutro sprobuje wziac troche karmy bo wydaje mi sie ze ja wlasnie widzialem bardzo blisko miejsca ktorego uciekla tylko nie jestem pewny czy to byla ona ale zareagowala na swoje imie na tak zwane KiciKici wogole nie reaguje mam najgorsze jest to ze ona ma dopiero 4mc ;( i boje sie ze nie przezyje w sobote wyjezdzam na stale za granicze i nie wiem czy zdolam ja znalezc do tego czasu ; (

    OdpowiedzUsuń
  60. moja kotka też zaginęła, szukam, ogłaszam i nic, 28/29 września, wychodziła, meldowała się co 2-3 godziny, nocą co 6. śliczna szylkretka, ma 4 lata. stało się to w Krakowie-Krowodrzy, koło Radia Kraków. ma czipa i zieloną obróżkę i nic. to nie pomaga w odnalezieniu. dziś znowu szukam, zakupiłam mocną latarkę, jej oczy świecą na czerwono … Ter.

    OdpowiedzUsuń
  61. moja kotka zaginela tydzien temu. Od 2 tygodni mieszkala w nowym domku, byla 8 letnia kotka wychodzaca. Na nowym miejscu tez juz wychodzila, ale po godzinie- dwoch wracala. tego dnia jednak bylo inaczej. Prosze o pomoc, poniewaz dwa dni po zaginieciu kotki mama dodzwonila sie do schroniska gdzie poinformowano ja, ze w dniu jej zaginiecia przejechano samochodem dwa koty w tym miescie :( Nie mam mozliwosci sprawdzenia czy to byla ona, mieszkam za granica. Mama z siostra porozwieszaly plakaty, ale tylko na 2 ulicach. Teraz przestaly jej szukac, sa pewne, ze pod kolami samochodow wyladowala Lusia... Ja nie wiem co myslec, jestem w stanie jechac do polski zeby jej szukac, ale nie wiem czy to ma sens. Czuje, ze to mogla byc ona..Prosze o porade, co robic.















    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę dać jeszcze ogłoszenia na OLX i na fejsbuk na odpowiednie grupy w swoim rejonie... Życzę, aby ta przejechana to nie była Lusia.

      Usuń
    2. mam niesamowite wiesci !! Wczoraj rano odpowiedziala na moje ogloszenie na facebooku dziewczyna. Napisala o kotce, ktora blaka sie od kilku dni pod jej blokiem i wyglada identycznie jak Lusia. I jest, to byla ona! Szczescie nie ma konca :)

      Usuń
    3. Takich wieści mi było trzeba! Super!

      Usuń
  62. Moja kotka zaginęła 2 dni temu. Była kotką nie wychodzącą. Jak chciała na dwór to zawsze po godzinie wracała. Rozwiesiłam ulotki. Niewiem co myśleć. Proszę o poradę.

    OdpowiedzUsuń
  63. Olsztyn dnia 30.04 zaginal 10mies. Kot przed kastracja. Kot jest bardzo charakterystyczny bialo-szary z nie do konca wyksztalconym nosem i litera L na boku biala. Kot ma na imie Alek. Nie jest wychodzacy. Boi sie. Chorowity. Alergia na kurz.

    OdpowiedzUsuń
  64. Zaginęła mi 3 letnia niewychodzaca kotka która wyskoczyła z okna za ptakiem i nie ma jej 5 doby szukałam wszędzie rozwiesilam na słupach jej zdjecie z opisem czy ona wróci jak zglodnieje? Proszę o pomoc ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co mogę jeszcze zrobić oprócz tego że jej szukam rano i wieczorem

      Usuń
    2. Jestem zrozpaczona i bezsilna prawie nic nie jem bardzo była ze mną związana tam gdzie ja tam ona

      Usuń
    3. Rozumiem to bardzo dobrze, bo ja szukałam tygodniami mojego kotka. Nic więcej nie wymyślę niż jest napisane w tym bardzo długim poście. Bardzo mi przykro.: (

      Usuń

Fajnie, że piszesz! Pisz, komentuj, daj znak, że jesteś!
Dobrej energii nigdy za wiele. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...